Wyznaczanie granic dźwięku Część I: Znajomość swoich granic

Ustalanie granic z misofonią Część I: Znajomość swoich granic

Ustalanie granic z misofonią Część I: Znajomość swoich granic

"Nie, nie dam rady na twoją imprezę/koncert/wesele/baby shower/ukończenie szkoły/wieczór gier/cokolwiek."

"Moja decyzja o nieuczestniczeniu nie jest odzwierciedleniem tego, jak cię postrzegam jako przyjaciela; Osobiście cię nie unikam."

"Już mizofonia, i muszę poświęcić ten czas na dbanie o siebie, żeby mieć energię, by być najlepszą wersją siebie, gdy spędzę z tobą czas."

To przykład tego, co bym powiedział, gdyby to było takie proste. Zamiast tego domyślnie przyjmuję niebezpieczną odpowiedź:

"Pewnie!"

A pod koniec tygodnia pełnego aktywności towarzyskich znajduję siebie wyczerpany i drażliwy, a moja reakcja na misofonię jest jeszcze bardziej ekstremalna.

Dla neurotypowego ekstrawertyka takie wyjścia towarzyskie byłyby sposobem na naładowanie baterii po długim dniu pracy. Ale komuś z mizofonia, wieczór filmowy lub kolacja mogą wiązać się z ekspozycją na aktywatory, dzięki czemu ich mentalna praca nad radzeniem sobie trwa.

Pełny harmonogram bez czasu na regenerację dzięki tym aktywatorom może być stresujący, co nasila reakcje na misofonię i pogłębia problem. Więc jako osoba towarzyska z misofonią, jak wyznaczać granice, jednocześnie ciesząc się przyjemnymi chwilami towarzyskimi?

Zanim wiesz, jakie granice musisz wyznaczyć, musisz znać swoje granice.
— CJ Gibson

Medium społecznościowe o szczęśliwej misofonii obejmuje wiele zmiennych, w tym Twoje zdrowie, życie domowe, życie zawodowe oraz energię społeczną. Odkrycie, ile czasu na regenerację potrzebujesz, wymaga metod prób i błędów, a przede wszystkim szczerości.

Twoja wartość nie zależy od liczby zajęć pozalekcyjnych; Poświęć tyle czasu na dbanie o siebie, ile potrzebujesz!

Takie działanie może wywołać ocenę ze strony innych.

W liceum, gdy starsi współpracownicy pytali, co robiłem w weekend, a ja odpowiedziałem zadowolonym "nic",

Dostawałam też niemiłe spojrzenia. Dołączyłem więc do sześciu klubów i byłem zajęty, aż doszedłem do wypalenia — mocno.

Ale nie ma — a nie powinno być — wstydu w nicniezrobieniu! Nicnierobienie to, w pewnym sensie, nadal robienie czegoś: dbać o siebie i chronić swój spokój. Nie musisz mieć już innych planów, żeby odmówić czegoś. Oczywiście, wymówka pomaga, ale tak naprawdę wystarczy wiedzieć, ile czasu na towarzyskie życie chcesz zmieścić w tygodniu.

Czy jesteś zadowolony z kościoła raz w tygodniu? DnD co dwa tygodnie? Teatr każdego wieczoru? Klub książki raz w miesiącu? Tylko Boże Narodzenie? Eksperymentuj. Znajdź to, co działa dla ciebie, by być zadowolonym społecznie.

I kiedy tylko będziesz tego potrzebować, daję ci pozwolenie, by nie robić absolutnie nic.


Poprzedni
Poprzedni

Czy Franz Kafka miał mizofonię?

Następny
Następny

Ustalanie granic Część II: Określenie priorytetów