Wyznaczanie granic dźwięku Część I: Znajomość swoich granic
Ustalanie granic z misofonią Część I: Znajomość swoich granic
"Nie, nie dam rady na twoją imprezę/koncert/wesele/baby shower/ukończenie szkoły/wieczór gier/cokolwiek."
"Moja decyzja o nieuczestniczeniu nie jest odzwierciedleniem tego, jak cię postrzegam jako przyjaciela; Osobiście cię nie unikam."
"Już mizofonia, i muszę poświęcić ten czas na dbanie o siebie, żeby mieć energię, by być najlepszą wersją siebie, gdy spędzę z tobą czas."
To przykład tego, co bym powiedział, gdyby to było takie proste. Zamiast tego domyślnie przyjmuję niebezpieczną odpowiedź:
"Pewnie!"
A pod koniec tygodnia pełnego aktywności towarzyskich znajduję siebie wyczerpany i drażliwy, a moja reakcja na misofonię jest jeszcze bardziej ekstremalna.
Dla neurotypowego ekstrawertyka takie wyjścia towarzyskie byłyby sposobem na naładowanie baterii po długim dniu pracy. Ale komuś z mizofonia, wieczór filmowy lub kolacja mogą wiązać się z ekspozycją na aktywatory, dzięki czemu ich mentalna praca nad radzeniem sobie trwa.
Pełny harmonogram bez czasu na regenerację dzięki tym aktywatorom może być stresujący, co nasila reakcje na misofonię i pogłębia problem. Więc jako osoba towarzyska z misofonią, jak wyznaczać granice, jednocześnie ciesząc się przyjemnymi chwilami towarzyskimi?
“Zanim wiesz, jakie granice musisz wyznaczyć, musisz znać swoje granice.”
Medium społecznościowe o szczęśliwej misofonii obejmuje wiele zmiennych, w tym Twoje zdrowie, życie domowe, życie zawodowe oraz energię społeczną. Odkrycie, ile czasu na regenerację potrzebujesz, wymaga metod prób i błędów, a przede wszystkim szczerości.
Twoja wartość nie zależy od liczby zajęć pozalekcyjnych; Poświęć tyle czasu na dbanie o siebie, ile potrzebujesz!
Takie działanie może wywołać ocenę ze strony innych.
W liceum, gdy starsi współpracownicy pytali, co robiłem w weekend, a ja odpowiedziałem zadowolonym "nic",
Dostawałam też niemiłe spojrzenia. Dołączyłem więc do sześciu klubów i byłem zajęty, aż doszedłem do wypalenia — mocno.
Ale nie ma — a nie powinno być — wstydu w nicniezrobieniu! Nicnierobienie to, w pewnym sensie, nadal robienie czegoś: dbać o siebie i chronić swój spokój. Nie musisz mieć już innych planów, żeby odmówić czegoś. Oczywiście, wymówka pomaga, ale tak naprawdę wystarczy wiedzieć, ile czasu na towarzyskie życie chcesz zmieścić w tygodniu.
Czy jesteś zadowolony z kościoła raz w tygodniu? DnD co dwa tygodnie? Teatr każdego wieczoru? Klub książki raz w miesiącu? Tylko Boże Narodzenie? Eksperymentuj. Znajdź to, co działa dla ciebie, by być zadowolonym społecznie.
I kiedy tylko będziesz tego potrzebować, daję ci pozwolenie, by nie robić absolutnie nic.

